CO TY WIESZ O POŁOGU ?

Połóg to dla mamy czas na większy odpoczynek niż zwykle i zadbanie po porodzie o własne zdrowie. Zapraszamy mamy na cykl spotkań „Będziemy mieć dziecko”, podczas trzech spotkań położna opowie o przebiegu połogu, o tym, co może niepokoić i kiedy bezwględnie udać się do lekarza.
Spotkania są bezpłatne – finansowane przez m.st. Warszawę.

Wyprawka – jak przygotować się na narodziny dziecka

Skompletowanie wyprawki przed narodzinami dziecka to nierzadko trudne zadanie dla młodych rodziców. Co zabrać do szpitala, ile kupić ubranek i czy po powrocie do domu wszystko będzie potrzebne? Fundacja Jestem Mamą zaprasza na bezpłatne Warsztaty Wyprawkowe.

Cykl spotkań „Będziemy mieć dziecko” obejmuje trzy spotkania wyprawkowe. To niezwykle cenna dawka wiedzy dla przyszłych rodziców oraz tych, którzy powitali na świecie swojego maluszka.

Terminy spotkań:
– 20 października
– 12 listopada
– 12 grudnia

Spotkania są bezpłatne. Cykl jest finansowany przez m.st. Warszawę.

Jak można się zapisać?

Zajęcia odbywają się ze względu pandemię online poprzez platformę Teams lub ZOOM. Nie wymaga dodatkowej rejestracji.

Warsztaty odpowiedzą na następujące pytania

  • Jak najlepiej zorganizować codzienność przed i po pojawieniu się Maleństwa, żeby było łatwo i przyjemnie?
  • Jaka powinna być “mądra wyprawka”, czyli skompletuj ją według autorskiej zasady „Mix Wyprawkowy 5P”
  • Gdzie powinien spać noworodek?
  • Które dziecięce gadżety będą bardziej potrzebne, a które mniej, czyli nie każdy „must have” w teorii, to „must have” w praktyce? W związku z tym gwarantuję, że pozwoli Wam to sporo zaoszczędzić.
  • Gdzie szukać wsparcia, pomocy, jeśli zajdzie taka potrzeba?

Warsztaty to również możliwość spotkania się z innymi Mami z okolicy oraz wzajemna wymiana doświadczeń ciążowych.

Zainteresowana?  W związku z tym nie zwlekaj, musisz być z nami Mamami, na tym wyjątkowym spotkaniu.

Ciąża, poród i połóg

Czy można przygotować się do porodu w gabinecie? Jak postępować w przypadku rozejścia mięśni brzucha? Czy nietrzymanie moczu to częsty problem po urodzeniu dziecka? Fundacja Jestem Mamą zaprasza na cykl bezpłatnych spotkań dla rodziców „Będziemy mieć dziecko”

Cykl spotkań „Będziemy mieć dziecko” obejmuje trzy spotkania z fizjoterapeutką uroginekologiczną. To niezwykle cenna dawka wiedzy dla przyszłych rodziców oraz tych, którzy powitali na świecie swojego maluszka.

Terminy spotkań:
– 17 października
– 5 listopada
– 10 listopada

Spotkania są bezpłatne. Cykl jest finansowany przez m.st. Warszawę.

Jak można się zapisać?

Zajęcia odbywają się ze względu pandemię online poprzez platformę Teams lub ZOOM. Nie wymaga dodatkowej rejestracji.

O czym będziemy rozmawiać?

KORONAWIRUS. Szczepić dzieci? Ważny komunikat!

Tysiące rodziców, którzy planowali w marcu poddać dzieci planowanym szczepieniom ochronnym , stanęło przed dylematem. Szczepić w czasie kwarantanny czy odroczyć je o kilka tygodni? W związku z rozbieżnymi informacjami, które pojawiają się w mediach, pytaniami rodziców i dynamicznie zmieniającą się sytuacją postanowiliśmy przedstawić Wam aktualne wytyczne w czasie wprowadzonego przez rząd stanu zagrożenia epidemicznego.

W ubiegłym tygodniu rekomendacje ws. szczepień wydały wspólnie prof. dr hab. Agnieszka Mastalerz–Migas, konsultant krajowy w dziedzinie Medycyny Rodzinnej oraz prof. dr hab. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii. W piśmie z 10 marca 2020 r. zalecały „utrzymanie bieżącej realizacji szczepień obowiązkowych i zlecanych, zgodnie z ustalonym harmonogramem oraz odroczenie bilansów dzieci zdrowych do 30 kwietnia”.

Konsultantki zwróciły także uwagę na kwestię właściwego odseparowania dzieci zdrowych i chorych w czasie wizyt w przychodni. Jeżeli nie ma możliwości „oddzielenia poradni dzieci zdrowych od części, gdzie przyjmowani są chorzy” rekomendowały kierownikom placówek przyjmowanie pacjentów w różnych przedziałach czasowych, żeby zapewnić bezpieczeństwo dzieciom oczekującym na szczepienie i pozostającym w placówce po szczepieniu. Ta część pisma zdaje się być wciąż aktualna i w obecnej sytuacji – jeżeli musicie z różnych względów skonsultować się w pediatrą – warto unikać kontaktu z innymi dziećmi. Szczególnie że mogą przechodzić zakażenie koronawirusem bezobjawowo.

Nowe zalecenia PZH

Trzy dni później stanowisko ws. szczepień wydał Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH.

W nawiązaniu do dynamicznego wzrostu liczby przypadków zakażeń spowodowanych koronawirusem SARS-COV-2, powodującym chorobę COVID-19 oraz wprowadzeniem pandemii, a w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego, lekarze i epidemiolodzy zalecają zawieszenie realizacji szczepień ochronnych – czytamy we wstępie komunikatu opublikowanego na rządowej stronie i przygotowanego przez: Polskie Towarzystwo Pediatryczne, Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej, konsultanta krajowego w dziedzinie Pediatrii, Medycyny Rodzinnej oraz Epidemiologii.

Komunikat

W związku z:
1. dynamicznie wzrastającym w Polsce zagrożeniem epidemiologicznym związanym ze wzrostem liczby przypadków zakażeń spowodowanych wirusem SARS-COV-2 (koronawirusem), powodującym chorobę COVID-19,
2. ogłoszeniem przez WHO stanu pandemii,
3. wprowadzeniem w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego,

celem ograniczenia ryzyka zakażeń w grupie niemowląt, dzieci oraz ich rodziców/opiekunów, a także młodzieży i osób dorosłych, zalecają zawieszenie wszystkich wizyt profilaktycznych w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), w tym szczepień ochronnych, wizyt w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS), które bez uszczerbku dla zdrowia dziecka mogą zostać przełożone na późniejszy termin.

Zalecenie dotyczące szczepień ochronnych nie wynika z przeciwwskazań medycznych do szczepień ochronnych w aktualnej sytuacji epidemiologicznej, lecz ma na celu ograniczenie bezpośrednich, zbędnych w okresie pandemii, kontaktów i spotkań sprzyjających szerzeniu się choroby.

Drodzy rodzice/opiekunowie pozostawcie dzieci w domu, z dala od potencjalnych zagrożeń, do czasu odwołania niniejszego zalecenia. Pamiętajmy także, że dzieci mogą przechodzić zakażenie bezobjawowo i być źródłem zakażenia dla osób dorosłych, dla których zakażenie może być śmiertelne.

Jedynym medycznym wyjątkiem uzasadniającym natychmiastowe szczepienie jest przeprowadzenie profilaktyki poekspozycyjnej przeciw wściekliźnie, tężcowi, odrze i ospie wietrznej.

Pod apelem do rodziców podpisali się: prof. dr hab. Jarosław Peregut-Pogorzelski, Prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, prof. dr hab. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii, dr hab. Hanna Czajka, ekspert ds. szczepień Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, prof. dr hab. Agnieszka Mastalerz – Migas, konsultant krajowy w dziedzinie Medycyny Rodzinnej, Prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, prof. dr hab. Iwona Paradowska – Stankiewicz, konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii

źródło: www.szczepienia.pzh.gov.pl

Koronawirus – informacje dla rodziców

W przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły z powodu koronawirusa rodzicom przysługuje zasiłek opiekuńczy. To ważna wiadomość, szczególnie teraz. Od poniedziałku wszystkie placówki będą zamknięte. Sprawdź, jak uzyskać zasiłek i co musisz wiedzieć.

Liczba osób zakażonych koronawirusem w Polsce dynamicznie wzrasta, dlatego decyzją premiera placówki edukacyjne w całym kraju nie będą od poniedziałku, przez dwa tygodnie, przyjmować dzieci. Decyzja dotyczy zarówno placówek publicznych, jak i prywatnych. Ze względu na to, że niektórym rodzicom może być trudno zorganizować opiekę tak szybko, z dnia na dzień, w czwartek i w piątek w przedszkolach i szkołach będzie zapewniona opieka, ale nie będzie zajęć dydaktycznych, czyli nie będzie realizowana podstawa programowa.

Ważne, placówki zamknięte od 16 do 25 marca!

W przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego specustawa przyznaje dodatkowy zasiłek opiekuńczy w wymiarze 14 dni na opiekę nad dzieckiem do 8 roku życia.
– Zasiłek przysługuje na równi matce i ojcu dziecka, ale nie wypłaca się go obojgu rodzicom,  jest to zasiłek przysługujący jednemu z pracujących rodziców, który podjął sprawowanie opieki – tłumaczy minister Marlena Maląg.

Jak otrzymać zasiłek opiekuńczy?

Zwolnienie lekarskie nie jest wymagane, wystarczy złożenie oświadczenia o nieprzewidzianym zamknięciu żłobka/przedszkola (druku ZUS Z-15 A) u pracodawcy. Przed rozpoczęciem korzystania z zasiłku, w trakcie lub po jego zakończeniu – tę kwestię warto ustalić z pracodawcą. Wzór oświadczenia jest dostępny na stronie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

– W przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego specustawa przyznaje 14 dni na opiekę nad dzieckiem uczęszczającym do tych placówek w wieku do 8 lat – dodatkowy zasiłek opiekuńczy w wymiarze 14 dni. 

– Zasiłek przysługuje na równi matce i ojcu dziecka, ale nie wypłaca się go obojgu rodzicom,  jest to zasiłek przysługujący jednemu z pracujących rodziców, który podjął sprawowanie opieki.

– Wysokość dodatkowego zasiłku opiekuńczego – 80 % wynagrodzenia.

– Dodatkowy zasiłek opiekuńczy wypłacany jest na analogicznych zasadach jak dotychczas przyznawane zasiłki opiekuńcze z tytułu ubezpieczenia chorobowego.

Jak chronić dzieci?

Nie jest zalecane, aby dziećmi zajmowali się babcie i dziadkowie. Dzieci, które na ogół przechodzą tę infekcję łagodniej, mogą niepostrzeżenie zarażać osoby starsze, które z kolei są najbardziej narażone na skutki koronawirusa.

Aleksandra Stefaniak, lekarka ze Słupska, w rozmowie z Fundacją Jestem Mamą ostrzega, że w obecnej sytuacji epidemiologicznej należy unikać wszystkich tłumnie uczęszczanych miejsc, takich jak:
urzędy
– kościoły
– centra handlowe
– supermarkety
– basen
– kino
– restauracje i kawiarnie
– bawialnie
– przychodnie

– Nie chodźcie teraz z byle czym do POZ/NPL/SOR. Jeśli podejrzewacie, że mieliście kontakt z koronawirusem też tam NIE idźcie – w pierwszej kolejności należy zadzwonić do sanepidu i dowiedzieć się, jak dalej postępować.
Warto informować, że w całej Polsce funkcjonuje TELEPORADA- można zadzwonić do swojej przychodni i przez telefon poprosić o receptę, zwolnienie lekarskie czy uzyskać poradę.
Należy w razie możliwości odroczyć spotkania z rodziną czy znajomymi, którzy wrócili z zagranicznych wakacji (nawet jeśli nie prezentują żadnych objawów), a także zachęcać takie osoby do nie lekceważenia konieczności poddania się kwarantannie przez co najmniej 14 dni od powrotu, z uwagi na możliwość zarażania w fazie bezobjawowej infekcji oraz bezobjawowego nosicielstwa.

https://www.facebook.com/ola.switek.1/posts/3126287144062041

Nie piszę w celu siania paniki- piszę, bo musimy wszyscy zadbać o bezpieczeństwo własne i swoich najbliższych. Dbajmy o siebie! – dodaje lekarka.

Udostępnijcie ten artykuł, żeby informacja dotarła do jak największej liczby rodziców!

źródło: www.mz.gov.pl, www.zus.pl

Najpopularniejsze imiona w 2019 roku! Ale zaskoczenie!

Które imiona były najpopularniejsze w 2019 r.? Zaskoczenie jest podwójne, bowiem od dwóch lat rodzicom podobają się wciąż te same imiona – zarówno dla chłopców, jak i dziewczynek. Zobaczcie TOP 10 imion dla dziewczynek i TOP 10 imion dla chłopców z 2019 r.!

Publikowane przez Główny Urząd Statystyczny dane co roku budzą ogromne zainteresowanie rodziców. Tych, którzy powitali na świecie swoje dzieci oraz tych, którzy dopiero stoją przed decyzją, jakie wybrać imię dla swojego dziecka. Jedni cieszą się, że pociecha dostała wraz z numerem pesel popularne imię, inni wręcz przeciwnie… jadą na koniec długiej listy, by wybrać imię, które będzie nie tylko wyjątkowe, ale także będzie wyróżniać dziecko z tłumu. A jak było u Was?

TOP 10 imion dla DZIEWCZYNEK

Wśród naczęściej wybieranych imion żeńskich króluje:
1. ZUZANNA, otrzymało je 8456 dziewczynek. To imię zwyciężyło także w 2018 roku z bardzo podobnym wynikiem – 8866.
2. JULIA – 8189 ( 2018 r. – 2. miejsce)
3. ZOFIA – 7737 (2018 r. – 4. miejsce)
4. Maja – 7435 (2018 r. – 3. miejsce)
5. Hanna – 7382 (2018 r. – 5. miejsce)
6. Lena – 6815 (2018 r. – 6. miejsce)
7. Alicja – 5229 (2018 r. – 7. miejsce)
8. Maria – 5139 (2018 r. – 8. miejsce)
9. Oliwia – 4858 (2018 r. – 10. miejsce)
10. Amelia – 4732 (2018 r. – 9. miejsce)

TOP 10 imion dla CHŁOPCÓW

Tutaj także nie ma większego zaskoczenia. W najlepszej trójce wciąż trzymają się: Antek, Jan i Kuba. Z tą różnicą, ze w tym roku to Janek był lepszy od Kuby. Z resztą zobaczcie sami:

1. ANTONII – rodzice nazwali tak 8550 chłopców w 2019 roku (1. miejsce również w 2018 r.)
2. JAN – 8032 ( 2018 r. – 3. miejsce)
3. JAKUB – 7966 (2018 r. – 2. miejsce)
4. Aleksander – 7432 (2018 r. – 5. miejsce)
5. Szymon – 7177 (2018 r. – 4. miejsce)
6. Franciszek – 6805 (2018 r. – 6. miejsce)
7. Filip – 6169 (2018 r. – 7. miejsce)
8. Mikołaj – 5786 (2018 r. – 8. miejsce)
9. Wojciech – 5468 (2018 r. – 9. miejsce)
10. Adam – 4899 (2018 r. – 11. miejsce)

khoa pham-unsplash

Najrzadziej nadawane imiona

Ministerstwo przygotowało również dane dotyczące imion najrzadziej wybieranych przez świeżo upieczonych rodziców.

Wśród dziewczynek były to Zoi, Emi i Eileen. U chłopców – Javier i Fabien. Nie dowiemy się niestety, które imiona nadano tylko jednemu dziecku – resort cyfryzacji zasłania się bowiem ustawą o ochronie danych osobowych. „Łatwo byłoby zidentyfikować takiego malucha, a ani on, ani jego rodzice mogą sobie tego nie życzyć i to szanujemy” – czytamy na oficjalnej stronie Ministerstwa Cyfryzacji.

Najpopularniejsze imiona wg województw

Okazuje się, że Zuzia i Antek nie wiodą prymu we wszystkich częściach Polski. Są województwa, gdzie najpopularniejszym imieniem była Hania lub Zosia oraz te, w których więcej od Antków będzie Olków 🙂

  1. dolnośląskie – Zuzanna i Antoni
  2. kujawsko-pomorskie – Zuzanna i Aleksander
  3. lubelskie – Zuzanna i Antoni
  4.  lubuskie – Zuzanna i Antoni
  5. łódzkie – Julia i Antoni
  6. małopolskie – Julia i Jakub
  7. mazowieckie – Zofia i Jan
  8. opolskie – Hanna i Jakub
  9. podkarpackie – Julia i Antoni
  10. podlaskie – Julia i Jakub
  11. pomorskie – Zofia i Jan
  12. śląskie – Zuzanna i Jakub
  13. świętokrzyskie – Zuzanna i Antoni
  14. warmińsko-mazurskie – Zuzanna i Antoni
  15. wielkopolskie – Zofia i Antoni
  16. zachodnio-pomorskie – Hanna i Antoni

Rejestracja przez internet

– W 2019 r. rodzice 45 004 maluchów skorzystali z możliwości rejestracji przez internet. A to oznacza, że co 10 dziecko urodzone w ubiegłym roku w Polsce zostało online zgłoszone do urzędu – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski. – Biorąc pod uwagę, że to wciąż dość nowa usługa, to świetny wynik – dodaje szef MC.

Jak to zrobić?

Wystarczy wejść na stronę www.gov.pl. W prawym górnym roku strony znajduje się zakładka „Mój GOV”. Zalogujcie się profilem zaufanym (więcej tu: www.pz.gov.pl) i wybierzcie e-usługę „Zgłoszenie urodzenia dziecka”. Cały proces to tylko 5 prostych kroków.

Krok 1: Oświadczasz, że jesteś rodzicem.
Krok 2: Sprawdzasz poprawność swoich danych oraz wprowadzasz dane drugiego rodzica.
Krok 3: Uzupełniasz dane dziecka.
Krok 4: Wybierasz adres zameldowania dziecka i sposób odbioru dokumentów.
Krok 5: Sprawdzasz wszystkie informacje we wniosku i podpisujesz go profilem zaufanym.

Gotowe!

W zgłoszeniu warto podać swój adres e-mail i numer telefonu – mogą się przydać, gdyby kierownik USC potrzebował wyjaśnień.

źródło: https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/znamy-najpopularniejsze-imiona-2019-roku?fbclid=IwAR3LxnBGntloS8aG0AmGpWMQ08tz2Hx9mJIpBGeJe8EdZ-0WwNDiwUsuEXM

Polki wyprzedzają niemal wszystkie inne matki w Europie. Szokujący wpis lekarza odnośnie cesarskiego cięcia daje do myślenia

Statystyki nie kłamią. W końcu to liczby poparte prawdziwymi przypadkami ze szpitalnych korytarzy. Okazuje się, że w ciągu ostatnich dwóch dekad liczba wykonywanych w Polsce cięć cesarskich wzrosła o ponad 100%. Liczba „cesarek” jest większa niż u nas tylko… w 11 krajach na świecie. I to zła wiadomość. W sieci pojawił się wpis, który dokładnie opisuje to, co dzieje się w czasie cesarki. Koniecznie przeczytajcie.

fot. Engin Akyurt/pixabay

W 2000 roku co piąta ciężarna kobieta w Polsce decydowała się na poród przez cesarskie cięcie (19,6%). Minęło 20 lat – a liczba ta systematycznie wzrasta. Najświeższe dane z 2016 roku wskazują, że operacyjnie kończy się już 45,8% porodów. To prawie co drugi.

Dla porównania: w krajach skandynawskich cięcia cesarskie stanowią
tylko kilkanaście procent porodów.
Finlandia (16, 4 proc.), Norwegia (16, 5 proc.) i Islandia (16,1 proc.)

To źle? I tu zdania są podzielone

Matki, które urodziły naturalnie często nie doceniają kobiet, które zdecydowały się na cesarkę. Te drugie wcale nie odmawiają sobie trudów związanych z ciążą i samym porodem. Wkraczamy w trudną do rozstrzygnięcia kwestię, dylemat między: „chcę” a „muszę”. Bo z jednej strony mamy kobiety, które decydują się na „cesarkę na życzenie” (z obawy przed bólem, ze strachu), z drugiej te, które po prostu nie mają innego wyjścia. Nie chcę wchodzić w spór. Każda z nich jest najwspanialszą matką dla swojego dziecka, tą która kocha najmocniej na świecie, tą która, gdyby musiała, oddała by życie za swoje dziecko. I tu postawmy kropkę.

Dlaczego rozpoczynam tę dyskusję?

Ponieważ mam za sobą dwa porody, jedną szkołę rodzenia i wiele koleżanek, które urodziły przez CC. Wiecie, co je wszystkie łączy? Żadna z nich – jak się przyznały – nie „przerabiała” w szkole rodzenia cesarki (zazwyczaj najwięcej uwagi poświęca się jednak porodowi naturalnemu), nie poznały jej przebiegu i konsekwencji. W dodatku były przekonane, że CC to zwykły, szybki zabieg. Przecież nie były całkowicie usypiane – jak przy operacji. Żeby uzupełnić tę wiedzę chciałabym zacytować post jednego z lekarzy z Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala w Oleśnicy, który pojawił się w internecie. Koniecznie przeczytajcie poniższy wpis – do końca.

https://www.facebook.com/1140582656011521/photos/a.1145491148854005/2641779502558488/?type=3&theater

„CIĘCIE CESARSKIE KROK PO KROKU. Chcecie dowiedzieć się jak to robimy?” – tak zaczyna się wpis, w którym szczegółowo opisane są wszystkie czynności na sali operacyjnej.

1. Na bloku porodowym odbywa się przygotowanie do operacji – położna zakłada wenflon i podłącza kroplówkę z płynem nawadniającym oraz podaje dożylnie antybiotyk

2. Teraz akcja przenosi się już na salę operacyjną

3. Anestezjolog po oglądnięciu wyników i rozmowie z Tobą decyduje czy znieczulenie będzie ogólne (czyli śpisz i nic nie pamiętasz) czy podpajęcze („w kręgosłup”; zdecydowanie częstsza opcja ze względu na bezpieczeństwo Twoje i Dziecka)

4. Po znieczuleniu położna zakłada Ci cewnik do pęcherza moczowego (to cienka gumowa rurka, którą ę spływać mocz do worka, gdy będziesz unieruchomiona po operacji) i odkaża płynem dezynfekującym Twój brzuch

5. Teraz 2 lekarze i instrumentariuszka przechodzą do części głównej
– oklejamy Twój brzuch sterylnym materiałem
– skalpelem przecinamy wszystkie warstwy powłok brzusznych – skórę, tkankę podskórną (czyli tłuszczyk), a potem powięź ( to taka pochewka otaczająca Twoje mięśnie proste brzucha)
– rozsuwamy mięśnie i palcem robimy dziurę w otrzewnej (to cienka błona pokrywająca twoje wnętrzności) i ją rozdzieramy na boki – w ten sposób uzyskujemy ok.15cm dziurę w Twoim brzuchu, przez którą będziemy wyciągać Twoje Dziecko
– jeszcze raz bierzemy skalpel i po odsunięciu na dół Twojego pęcherza moczowego, przecinamy macicę i dostajemy się do środka
– teraz kluczowy moment – urodzenie Dziecka – jedna osoba wkłada rękę do twojej macicy i wyciąga część przodującą (najczęściej główkę, ale zdarza się też że np.pupę), a druga mocna naciska na Twoje nadbrzusze
– i jeeeest – osuszamy Twoje dziecko i czekamy, aż pępowina przestanie tętnić (albo min.30s) i ją przecinamy
– Dziecko jedzie z położną do pediatry i Taty, a my musimy Cię przywrócić do stanu wyjściowego
– macicę wytaczamy na zewnątrz i wyciągamy łożysko z macicy oraz czyścimy ją w środku; potem zeszywamy 2-krotnie macicę w miejscu nacięcia; sprawdzamy i czyścimy brzuch w środku, a potem wkładamy macicę na miejsce; zeszywamy powięź, potem Twój tłuszczyk i na końcu skórę

6. Teraz położne przekładają Cię do łóżka i zawożą na oddział położniczy
I JAK SADZICIE – DROBNY ZABIEG CZY ROZLEGŁA OPERACJA????

Przyznam, że do tej pory nie wiedziałam, jak wygląda sam moment narodzin dziecka przez CC. Mówili: „20 minut i po sprawie”. Opis daje jednak do myślenia. Prawda?

Pamiętajcie, nie oceniajcie!

Nie ma dokładnych statystyk, które wskazywałyby, ile kobiet w Polsce rodzi przez cesarskie cięcie „na życzenie”. Choć nie trudno nie zauważyć, że trend stał się bardzo popularny, to i tak ostateczna decyzja należy do matki. To ona i dziecko są najważniejsze!

fot. Jonathan Borba/unsplash

Jak podaje Fundacja Rodzić po Ludzki – jest wiele przesłanek, które nie pozwalają na inne rozwiązanie ciąży – niż właśnie przez zabieg operacyjny.

„Cięcie cesarskie może być PLANOWE lub NAGŁE.

Planowe cięcie może być:
– elektywne, czyli na tzw. „życzenie” ciężarnej, nie ma żadnych wskazań medycznych
– ze wskazań medycznych ze strony matki: neurologiczne, psychiczne, okulistyczne, ortopedyczne, kardiologiczne, łożysko przodujące
– ze wskazań medycznych ze strony dziecka: nieprawidłowe położenie (np. zamiast główką w dół, ułożone jest bokiem w dół, tzw. ułożenie poprzeczne), dysproporcja płodowo-miedniczna (gdy dziecko jest za duże w stosunku do miednicy, co jednak trudno stwierdzić w 100% tylko na podstawie pomiarów miednicy, dlatego najczęściej wykonuje się „próbę porodu”, a jeżeli poród nie postępuje drogami natury, wykonuje się cesarskie cięcie), ciąża wielopłodowa powyżej 2 płodów, lub kiedy bliźnięta ułożone są w sposób uniemożliwiający poród drogami natury (bliźnięta skierowane główkami w dół mogą i powinny rodzić się naturalnie).

Nagłe cięcie cesarskie:
– najczęściej wykonuje się w trakcie trwania porodu (w 1. lub 2. okresie porodu), kiedy występuje zagrożenie zdrowia i życia matki oraz rodzącego się dziecka.
– wykonuje się, gdy wystąpiło krwawienie z dróg rodnych
– wykonuje się, gdy ciężarna ma stan przedrzucawkowy
– wystąpiły zaburzenia tętna płodu

fot. Christian Bowen/unsplash

Nie zamieszczam apelu ze szpitala w Oleśnicy, żeby Was straszyć. Chciałabym, żeby każda mama wiedziała, co ją czeka, żeby każda mama miała wybór i umiała dokonać go świadomie, żeby każda dostała rzetelne informacje na temat zalet i zagrożeń wynikających z CC.
Porozmawiajcie z lekarzem i położną (najlepiej tą, która pracuje w szpitalu – one są ogromną skarbnicą wiedzy!!), zastanówcie się, co będzie dla Was najlepsze. To ważna chwila – jeżeli nie najważniejsza w życiu – i wszystko ma być tak, jak WY sobie zaplanujecie, a reszta ma być tylko tłem! Także głowa do góry. Dacie radę!

**************************************

Jeżeli podobał Ci się ten wpis to go UDOSTĘPNIJ.

Zachęcamy także do:
polubienia profilu Fundacji na Facebooku [<- kliknij tu]
– zapisania się do newslettera [na dole strony]

„Pozytywna Uwaga” zmieni polskie szkoły? Ruszyła akcja, która może zrewolucjonizować system oceniania uczniów.

Jeden niewinny błąd, często nieświadomy, popełniony przez nauczyciela, może wpłynąć na to, jak nasze dziecko będzie wkraczać w dorosłość. Kto z nas nie słyszał: „siadaj, nie umiesz!”, „znowu się nie nauczyłeś?”. Ciągłe wytykanie błędów niesie ze sobą przykre konsekwencje. Anna Zapał, mama 12-letniego Nikodema z Warszawy, gdy dowiedziała się o nietypowym zadaniu, które dostali uczniowie w klasie jej syna i jak solidarnie go „oblali”, wymyśliła akcję, która może zrewolucjonizować polskie szkoły – i co ważniejsze – otworzyć oczy wielu nauczycielom.


Nietypowy sprawdzian – z wiedzy o samym sobie – dostali niedawno uczniowie z piątej klasy Szkoły Podstawowej nr 52 w Warszawie. Wychowawczyni poprosiła, by dzieci wypisały swoje pozytywne cechy. Uczniowie oddali puste kartki. Ten – niewinny z pozoru test – ruszył lawinę zdarzeń. Dowiedzieli się rodzice, rada pedagogiczna, dyrekcja szkoły. Co poszło nie tak? Dlaczego dzieci nie wiedziały, co napisać? Nie wierzą w siebie? Nie mają pasji? Nie widzą u siebie pozytywnych cech? Talentów?

Kto popełnił błąd? Rodzice czy szkoła?

Szkoła powinna być kuźnią talentów, szukaniem u uczniów mocnych stron i pozytywnych cech. Test, który oblały dzieci, powinien zaniepokoić więc nie tylko wychowawcę, ale także rodziców i całe grono pedagogiczne. Z czego wynika tak niska samoocena?

Dzieci nie potrafiły napisać nic dobrego o sobie. Kompletnie nic. Dotarło do nas wtedy, że to my, dorośli, zawiedliśmy. My, rodzice, nie pomogliśmy dzieciom zbudować takiej samooceny, która pozwoliłaby im o sobie mówić – i myśleć! – dobrze. (…)
Zawiodła także szkoła – wśród uwag od nauczycieli rzadko zdarzają się pozytywne. A te są zwykle pochwałami za coś oczywistego – za grzeczne zachowanie, za pomoc przy sprzątaniu po przedstawieniuczytamy na stronie akcji „Pozytywna Uwaga”. Jej pomysłodawczynią jest Anna Zapał, mama 12-letniego Nikodema.

Jak przekonują organizatorzy – w szkole nie da się uciec od ocen, a dobra uwaga od nauczyciela zostaje z nami na całe życie. Niech nasze dzieci idą w świat przekonane, że nawet jak nie mają czerwonego paska, to są w czymś dobre. Niech poczują nasze wsparcie. Zaczynamy w listopadzie, bo to najtrudniejszy miesiąc w roku – dzieci są zmęczone, szybko robi się ciemno, a nauki coraz więcejNiech jak najwięcej uczniów dostanie teraz pozytywną uwagę od swoich nauczycieli – oficjalnych, wpisanych do dzienniczków. Przegońmy wspólnie smutek ze szkolnych korytarzy.

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=10215296690754952&id=1365535339&__xts__[0]=68.ARBEpy5GYRh3G1XHIhZpKY41mIwN7PTCRKWXP8aEQQ2fpLEj-q_yEuX7gSb-Vs9E9AoKe_5P2kkexNIm4FKWdbfI_BAa-WBA2j3ubA1MClu7V_lwrvu4vSXK8pmkLKZhjsUXJC_6aNGVjiNyKxkp7sgBMuQcGbJ0OumwV-uBgjvS2gCd-wk0hVemhckYYOHoanhnTn6sW2g7q2aKmA&__tn__=-R

Na efekty nie trzeba długo czekać

Celem akcji „Pozytywna Uwaga” jest zachęcenie do mądrego chwalenia uczniów. I tak się stało. Nauczyciele zaczęli doceniać młodzież, zwracać uwagę na to, co do tej pory umykało ich uwadze, dostrzegają starania, postępy i pozytywne cechy charakteru. W systemie edukacji – i świadomości pedagogów – znalazło się miejsce na wartości, które do tej pory nie mieściły się w żadnych ramach, scenariuszach, ani tabelach. 75 pozytywnych uwag – tyle można już przeczytać na stronie internetowej akcji.

Do akcji Pozytywna Uwaga” włączyły się szkoły z całej Polski

Na stronie „Pozytywna Uwaga” możecie sprawdzić, czy Wasza szkoła włączyła się do pomysłu, który zrodził się w stolicy. Jeszcze tego nie zrobiliście? Nic straconego! Zgłoszenie jest bardzo proste. Wystarczy, że wybierzecie koordynatora akcji w Waszej szkole, zgłosicie się wypełniając formularz dostępny na stronie akcji. Następnym krokiem jest zamieszczenie na stronie internetowej Waszej placówki specjalnego logotypu „Szkoła z Pozytywną Uwagą”. Do tej pory włączyło się 60 szkół z całej Polski. Najwięcej z Mazowsza.

Jak chwalić i pozytywnie motywować dzieci ?

Za dużo i za często narzekamy na nasze dzieci, ganimy je, krytykujemy, wytykamy błędy. Więcej korzyści – i nam, i im – przyniesie chwalenie. Zresztą powiedzmy sobie szczerze – nikt nie lubi być krytykowany. Słowa potrafią ranić i skutecznie demotywować. A nie o to chodzi. Dzieci powinny być pozytywnie stymulowane, chwalone, nawet gdy postawione przed nimi zadania nie wychodzą tak, jak powinny. Liczą się chęci. I tylko wiara w ich możliwości doda im skrzydeł na długie lata. Niech nasze dzieci idą w świat przekonane, że nawet jak nie mają czerwonego paska, to są w czymś dobre. Niech poczują nasze wsparcie” – komentują rodzice z SP nr 52.

Pamiętaj!

  • nigdy nie mów „nigdy” – „nigdy się tego nie nauczysz”, „nigdy tego nie rozwiążesz”, „nigdy ci nie zaufam”
  • nie krytykuj i nie zawstydzaj dziecka publicznie
  • pomagaj znaleźć rozwiązanie, zróbcie coś wspólnie
  • – nie szufladkuj – nigdy nie przypinaj dziecku „łatki”, z którą będzie szło przez życie. Dziecko, które jest „niegrzeczne”, „głupie”, „nie nauczy się matematyki” będzie żyło z przeświadczeniem, że nie stać go na nic więcej
  • doceniaj starania – pokaż dziecku, że widzisz, że próbuje wykonać dane zadanie, mimo że mu nie wychodzi. Każdy z nas potrzebuje doceniania i zauważenia, że próbujemy…
  • mów o uczuciach – „widzę, że jest ci przykro”, „widzę, że jesteś szczęśliwa…”, „widzę, że się starasz”
  • pamiętaj, by na jedną negatywną uwagę przypadało kilka pozytywnych – wtedy ta negatywna będzie łatwiejsza do zaakceptowania

A tutaj dwie uwagi z jednej z warszawskich szkół – na poprawę nastroju 🙂
Dziękujemy Mamie Tomka za przesłanie ich na kontakt@fundacjajestemmama.pl

Jak byście postąpiły, gdybyście były nauczycielem? Może należało w pierwszej sytuacji zaśpiewać wspólnie z uczniem na lekcji, a w drugim przypadku dać chłopcu zadanie organizacyjne?

Jeżeli podobał Ci się ten tekst – udostępnij go. Bądź na bieżąco, zapisując się do naszego newslettera

Będziesz rodzić w państwowym szpitalu? Wreszcie dobre wiadomości dla ciężarnych! Musisz to przeczytać.

Ministerstwo Zdrowia po licznych skargach i prośbach o zajęcie się tematem żywienia na porodówkach, zdecydowało się pochylić nad sprawą. Minister Zdrowia dał zielone światło, by rozpocząć prace nad wprowadzeniem jednolitych standardów żywienia dla kobiet w ciąży oraz w okresie okołoporodowym. Co to oznacza? Jeżeli projekt zostanie przegłosowany przez Sejm, to każda rodząca w Polsce kobieta (w publicznym szpitalu) dostanie zbilansowany posiłek. To nie koniec dobrych wiadomości, jest też jedna zła…

Od początku ciąży – jak każda kobieta – dbałam o to, co jem, pilnowałam diety, godzin posiłków, starałam się nie jeść na mieście. Nie tylko dlatego, żeby nie przytyć 😉 W pierwszej ciąży złapałam dodatkowych 11 kilogramów, w drugiej już 13 kg. Najważniejszy był dzidziuś – chciałam, żeby dostawał wszystkie najpotrzebniejsze składniki i dobrze się rozwijał.

   

Dopiero jak trafiłam na porodówkę, to uwierzyłam w krążące legendy o szpitalnych posiłkach. Nie było kolorowo. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia poniżej. Takie posiłki dostają pacjenci po ciężkich operacjach, w czasie leczenia poważnych schorzeń oraz po innych urazach. Kromki chleba, kostka masła, łyżka dżemu, kilka plasterków szynki. Sama nie raz zastanawiałam się, czy jeść, czy zrezygnować.

 

Zdjęcia przesłali internauci do administratora strony „Posiłki w szpitalach”. Poniżej kilka przykładów właściwej diety i dowód, że jeżeli szpital chce, to umie przygotować smaczny posiłek.

 

Dlatego tak cieszy cały Zespół Fundacji Jestem Mamą wiadomość płynąca z Ministerstwa Zdrowia o wdrożeniu standardów żywienia w szpitalach dla kobiet w ciąży i w okresie poporodowym. Pilotaż ma objąć poprawę jakości jedzenia, a także konsultacje dietetyczne i poradnictwo oraz edukację. Ministerstwo chce przeznaczyć na posiłki dla kobiet dwa razy więcej środków niż dotychczas – w sumie 18,20 zł. Projekt o nazwie „Standard szpitalnego żywienia kobiet w ciąży i w okresie poporodowym – Dieta Mamy” trafił właśnie do konsultacji. I w tym miejscu musimy się niestety zatrzymać. Zanim projekt zostanie wdrożony minie zapewne sporo czasu, więc na realne zmiany – musimy jeszcze zaczekać. 

Ważny głos w dyskusji zabrał Instytut Żywności i Żywienia, który zwrócił uwagę na tzw. płodowe programowanie metaboliczne zgodnie z którym, już w ciąży można wpływać na zwiększone lub zmniejszone ryzyko rozwinięcia się chorób cywilizacyjnych, w tym otyłości, cukrzycy typu drugiego, nadciśnienia tętniczego, choroby wieńcowej, osteoporozy i niektórych nowotworów u dziecka. Dlatego mamusie! Znajdziecie czas dla siebie i dla dziecka, i zadbajcie o to, co jecie! Skutki niedoboru składników odżywczych w życiu płodowym są dotkliwe i mogą ujawniać się w postaci zwiększonego ryzyka poronień, porodów przedwczesnych, wewnątrzmacicznego zahamowania wzrostu płodu, a nawet śmiertelności okołoporodowej noworodka.

Jak wynika z danych NFZ na oddziałach: położniczo-ginekologicznych, ginekologicznych, patologii ciąży, położniczych oraz neonatologicznych było hospitalizowanych:
463 tys. 722 pacjentek w 2017 r.
432 tys. 618 pacjentek w 2018 r.

Na koniec, żeby trochę podnieść Was na duchu, chcemy pokazać Wam, jak o kobiety ciężarne i młode mamy dba Szpital Praski w Warszawie. Już od kilku lat każda kobieta codziennie rano wybiera jeden z trzech zestawów obiadowych. Trzeci jest bezmięsny. Pomysł prosty, sprawdza się i nie komplikuje wydawania dań, a mamy zadowolone, że mogą wybrać to, na co mają ochotę. A wiecie, że po porodzie bywa różnie z zachciankami 😉
Tak więc głowa do góry – rzeczywistość szpitalna zaczyna się zmieniać, a impuls z Ministerstwa Zdrowia – mamy nadzieję – przyspieszy zmiany w innych częściach kraju.

Jeżeli macie historie, którymi chcecie się podzielić, szpitale w Waszym mieście nie respektują nowych przepisów, a może uważacie, że opłaty powinny zostać utrzymane, to piszcie na adres Fundacji Jestem Mamą: kontakt@fundacjajestemmama.pl

Koniec z pobieraniem opłat za pobyt rodzica z dzieckiem w szpitalu!

Od 3 lipca szpitale nie mogą pobierać opłat od rodziców !!

Na tę wiadomość czekali rodzice w całej Polsce! 3 lipca 2019r. wchodzi w życie nowelizacja ustawy z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, nad którą w połowie maja głosował Sejm.
A to oznacza, że szpitale od dziś nie mogą żądać od rodziców dodatkowych opłat np. za zajmowanie łóżka w czasie hospitalizacji dziecka w szpitalu. To nie koniec! Rodzice będą mogli także dostać darmowy posiłek!


Pamiętam pierwszą wizytę w szpitalu. Nerwy, stres i przerażenie w oczach naszego malutkiego dziecka. Do tego nie najlepsze szpitalne warunki: metalowe dziecięce łóżeczko, surowa sala, odpadająca płatami farba ze ścian. I choć warunki w polskich szpitalach są już coraz lepsze, to rachunek, który musieliśmy zapłacić za pobyt z dzieckiem w czasie hospitalizacji, zbił nas z pantałyku. Niespełna 100 zł za kilka dni w szpitalu. Na leżance. Obok łóżka dziecka.

Niestety podobny sytuacji było do tej pory wiele. W większości szpitali pediatrycznych rodzice musieli płacić za każdą dobę spędzoną z dzieckiem od 13 do 30 zł. A to dawało niemałą kwotę. Tygodniowy pobyt to koszt od 91 do nawet 210 zł. Ale były też szpitale, które takich opłat w ogóle nie pobierały. W ubiegłym roku Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak w liście do prezydenta Andrzeja Dudy apelował o uregulowanie sytuacji oraz całkowite zniesienie opłat, którymi obciążani byli opiekunowie.  – Szpital ma obowiązek respektować prawa pacjenta i umożliwiać jego kontakt z bliskimi. Korzystanie z tego prawa jest szczególnie ważne w przypadku pacjentów małoletnich, kiedy sprawowanie opieki uzasadnione jest chorobą oraz wiekiem dziecka – pisał Marek Michalak. W pracach legislacyjnych aktywnie uczestniczył także Rzecznik Praw Pacjenta. Wsparcie osób najbliższych pozytywnie wpływa na komfort pacjentów, w szczególności, jeśli chodzi o tych najmłodszych, których poczucie bezpieczeństwa jest najbardziej zagrożone czytamy na stronie Rzecznika Praw Pacjenta.

W polskiej służbie zdrowia kończy się pewna epoka.

Nad sprawą od dłuższego czasu pochylało się Ministerstwo Zdrowia. Dwa miesiące temu Sejm przyjął nowelizację ustawy, która całkowicie znosi wszystkie opłaty, którymi dotychczas obciążani byli opiekunowie.
– Zdecydowaliśmy, że NFZ będzie pokrywał wszystkie koszty związane z pobytem rodzica w postaci, łóżka, pościeli, posiłku – podsumował zdrowia Łukasz Szumowski. A to oznacza, że rodzice w godziwych warunkach będą mogli opiekować się swoimi dziećmi i nie zapłacą ani złotówki!

Co teraz zrobią szpitale?

Muszą się do nowych przepisów dostosować. Dla większości z nich to jednak zła wiadomość. Pieniądze, które rodzice wpłacali (w niektórych placówkach dobrowolnie) zasilały szpitalne kasy. Centrum Zdrowia Dziecka podało, że rocznie z tytułu opłat od rodziców otrzymuje 1 mln 600 tys. zł. Teraz nie tylko nie dostaną zwrotu za media, nocleg czy pranie pościeli rodzica, ale będą musiały zapewnić rodzicom godne warunki. A to kosztuje… Dla niewielkich placówek może to być problemem nie do przeskoczenia.

NFZ obiecuje, że zapłaci

Ministerstwo Zdrowia wyliczyło, że koszty związane ze zniesieniem opłat dla rodziców hospitalizowanych dzieci wyniosą nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Narodowy Fundusz Zdrowia zajmuje się wyceną i będzie przekazywał szpitalom pieniądze na te pobyty.
Ile dokładnie wyniesie dzienna stawka zwracana szpitalom – tego nie wiadomo.

Rodzic musi być przy dziecku w szpitalu

Przepisy, które wchodzą w życie 3 lipca 2019 r., to ogromny ukłon w stronę rodziców. Obecność rodzica przy małym pacjencie jest nieoceniona, pomaga szybciej wrócić do zdrowia, przejść przez procedury medyczne i choć trochę umilić pobyt w szpitalu. – Dla każdego dziecka choroba jest ogromnym przeżyciem. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której rodzic musi spać na podłodze, nie ma możliwości opiekować się dzieckiem, a pod koniec dostaje rachunek za pobyt – komentuje Anna Wycisk, prezes Fundacji Jestem Mamą. – Dobrze, że reagujemy na potrzeby społeczne i zmieniamy rzeczywistość. Nie robimy tego dla siebie, a dla naszych dzieci – dodaje. Kolejną kwestią, nad którą powinno pochylić się ministerstwo, są wysokie opłaty parkingowe. W Warszawie wynosi ok. 5 zł/h. Doba to nawet 50 zł. Przy wspomnianym wcześniej 7-dniowym pobycie z dzieckiem w szpitalu to kolejne 350 zł. (przy założeniu, że samochód zostawił tylko jeden rodzic).

Ustawa z dnia 16 maja 2019 r. o zmianie ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta:

Jeżeli macie historie, którymi chcecie się podzielić, szpitale w Waszym mieście nie respektują nowych przepisów, a może uważacie, że opłaty powinny zostać utrzymane, to piszcie na adres Fundacji Jestem Mamą: kontakt@fundacjajestemmama.pl